po przerwie...znowu

2009-03-27 18:26:52


wiem, wiem, ze nic nie pisze...nadal.
Tydzien byl taki sobie. Caly czas mam hustawki nastrojow. Raz jestem szczesliwa i wesola i nic mnie nie obchodzi (zazwyczaj zaraz po pracy i wieczorem w towarzystwie ziola), innym razem jestem bardzo zla i smutna i nie chce mi sie zyc (zazwyczaj rano zaraz po przebudzeniu).
W pracy dzien troche mi sie dluzyl,  a teraz to ostatnie pol godziny jest masakryczne. Czas sie wlecze jak slimak po trawie. Jedyne pocieszenie: widok ud Jenny- wiem, jestem nienormalna :D ale probuje sie odchudzic z kilkumiesiecznego tluszczu i Jenny zawsze robila mi przykrosc swoja chuda sylwetka (odkad tu pracuje). No i teraz widze, ze jestesmy prawie na rowno :) ...co poprawia mi humor automatycznie. Poza tym moje problemy ze skora troche sie zmniejszaja. A poza tym zapisuje sie w przyszlym tygodniu na silownie- to tez mnie cieszy- perspektywa ruchu i wyciskania potu :P

Co mnie nie cieszy to pusta kieszen ktora zapelni sie dopiero we wtorek!!!! Caly weekend bez grosza!! Mam £6 funtow na koncie :( Moge sobie za to mala paczke papierosow kupic...

Dzisiejszy wieczor bedzie powtorka wczorajszego- zamienimy tylko piwo na butelke szampana. Romantycznie, na haju, leniwie. i pewnie duzo jedzac...ble. nie wiem jak ja mam schudnac przy czyms takim.


skomentuj (1)
Strona g³ówna