Piatek zostawil po sobie niemily smak porazki. Byla to moja pierwsza tak duza w tej pracy. ale nie przejmuje sie tym bardzo, bo nie do konca byla to moja wina. poza tym w tej chwili niewiele jest rzeczy ktorymi sie przejmuje. jestem jakby we snie i nie moge sie obudzic...i nie jest to ani przyjemne ani tragiczne. po prostu jest. faktem jest ze prawdopodobnie jest to efekt sztuczny wywolany suplementem ktory sobie zafundowalam w sobotni wieczor. brzmi skomplikowanie...a wyglada tak niepozornie. i zostawia slad na kilka dni.
Tak wiec kilka dni nie jestem normalna. Nawet nie wiem za bardzo jaki dzisiaj dzien. w brzuchu siedza mi motyle, a moze raczej cmy. wygladam jakbym nie spala od jakiegos czasu, a spie. tylko rano nie moge wstac z lozka...
W pracy musze chyba dziwnie wygladac...patrze na wszystkich, usmiecham sie. czuje sie nienormalnie. nie za bardzo rozumiem co mowia ludzie na okolo mnie, ale nie przejmuje sie tym bo wlasciwie mnie to nie obchodzi...poszlabym do lozka. Spaaaac! moze to wina niskiego cisnienia...?